|  |
| Relacja z I Szczecińskiego Dnia Fantastyki | |
24 czerwca (sobota) - obowiązkowym punktem dnia każdego szczecińskiego fantasty była (a przynajmniej powinna być) wizyta na I Szczecińskim Dniu Fantastyki, odbywającym się w IV LO z inicjatywy Szczecińskiej Braci Fantastycznej. To chyba pierwsza tego typu impreza w tym „opornym” na fantastykę mieście, jakim niewątpliwie jest Szczecin. Jako że takiej okazji nie można było przepuścić, bez wahania stawiłam się z kumpelą w wyznaczonym miejscu o (prawie) wyznaczonym czasie.
Bez problemu przeszłyśmy przez akredytację (wstęp jedynie 2 zł – to robi wrażenie, prawda?) i... i lekki dezorient, bo po dostaniu „rozkładu jazdy” imprezy, nie wiedziałyśmy od czego zacząć. W końcu zdecydowałyśmy się rozpocząć od pokoju mangi i anime, znajdującym się na pierwszym piętrze. Jednak szczerze powiedziawszy z całej tej sali podobały mi się tylko rysunki (tutaj ukłon w stronę autorów, gdyż większość prac była naprawdę dobra), komiksy i plakaty porozkładane po sali. Reszta była taka... nijaka... oczywiście zakładając, że całą resztą była atmosfera i takie tam. Nikt nie pofatygował się by a) porozmawiać o mandze b) polecić coś z tego gatunku „żółtodziobom” c) opowiedzieć co znajduje się na rysunkach ( może się wzorowali na jakiś mangowych postaciach, albo coś w tym stylu?). Miałam wrażenie jakbym chodziła po muzeum bez przewodnika, a eksponaty nie posiadały żadnych etykietek. Nie wiem czy coś się później zmieniło, nie zaglądałyśmy tam już, ale z tego co widziałam to jedynie sala obok z grami o podobnej tematyce cieszyła się wielkim powodzeniem .
Naszą kolejną ofiarą padł Games Room, gdzie akurat trafiłyśmy na Halfinga „reklamującego” Monastyr. Przynajmniej poznawanie części fabularnej tego systemu mam już za sobą . Pokręciłyśmy się jeszcze chwilę po Games Roomie, po czym ruszyłyśmy do sali gdzie odbywały się prelekcje.
Muszę przyznać, że spełniły one moje oczekiwania, zarówno pod względem merytorycznym jak i organizacyjnym (no może w sali było trochę za mało siedzeń ). Siedząc na przygotowanych prelekcjach nie nudziłam się. Ani przez chwilę nie miałam ochoty wstać i wyjść. Prowadzący potrafili zainteresować tematem, bez zbędnych zająknięć typu „eee...”, „yyy...” jak mój historyk, a to duży plus. Po wyjściu z LARPowej prelekcji miałam ochotę uczestniczyć w takim LARPie (od razu na miejscu, po co zwlekać? ), a niektóre „kwiatki” przytoczone przez prowadzącego były po prostu świetne. Zupełnie przypadkiem trafiłam na końcówkę wykładu, a właściwie reklamy Oldtown (a spowodowane było to dość dużym opóźnieniem, ale że to była jednorazowa wpadka, to można to pominąć) i o dziwo byłam zainteresowana, choć w ogóle nie są to moje klimaty. Szczególnie przypadła mi do gustu prelekcja „Scenariusz a prowadzenie”. Ciekawie poprowadzona, połączona z „warsztatami” dającymi sporo satysfakcji (dobrze się bawiłam przerabiając jakiś pierwszy lepszy scenariusz w zawiłą, pełną intryg historię). Pewne wiadomości i wskazówki prowadzącego co do budowania takiego scenariusza, na pewno przydadzą mi się przy przygotowaniach do prowadzenia sesji.
Byłabym zapomniała o konkursie na arcyłotra! Mimo, że byłam jedynie biernym obserwatorem, bawiłam się wyśmienicie. Uczestnicy konkursu wykazali się kreatywnością i dowcipem. Długo można by wymieniać mnogość ciekawych sytuacji, a i tak by się nie opowiedziało wszystkiego. Ogólnie rzecz biorąc przewracanie się, potykanie i wiele innych sposobów lądowania na podłodze oraz (to już później) wyskakiwanie przez okno, zrobiły furorę. No i taniec Scypia (późniejszego zwycięzcy) z Killerem, to rzecz której po prostu zapomnieć nie można. Taka wisienka na torcie całego konkursu. Ale mimo wszelkich starań wszystkich arcyłotrów, nikomu nie udało się pokonać mrocznego Pikachu.
Generalnie była to dobrze zorganizowana impreza, można by powiedzieć, że „dopięta na ostatni guzik” - patrząc z perspektywy szarego uczestnika. No może poza tą jedną wpadką z opóźnieniem jednej prelekcji. I jeszcze ta nieszczęsna sala mangi i anime... ale z tego co wiem, nie zależało to od organizatorów całej imprezy. Na Dzień Fantastyki przyszło około 200 osób (nie spodziewałam się, że w Szczecinie może być tylu fantastów! ). Jestem bardzo zadowolona z tego, że spędziłam trochę czasu w IV LO, bo było naprawdę świetnie. Mam nadzieję, że za rok będzie jeszcze lepiej i przyjdzie dużo więcej ludzi.
Lady Aribeth |
| |
|
|